Pomiń

Historia Abdiego

Siła determinacji
Po ucieczce z Somalii jako nastolatek Abdi przetrwał niebezpieczną sześciomiesięczną podróż do Austrii.  

Ubrany w kamizelkę odblaskową Abdi stoi w korytarzu ze skrzyżowanymi ramionami i się uśmiecha.

Abdi ma na sobie kamizelkę odblaskową i koszulkę. Idzie wzdłuż regałów magazynowych z uporządkowanymi na półkach kartonami.

Po raz pierwszy poza granicami Somalii

Dzięki nauce języka i szkoleniom umożliwiającym nabycie nowych umiejętności Abdi odbudował swoje życie.

W Somalii należałem do nielicznych szczęściarzy. Moja rodzina mogła pozwolić sobie na to, by posłać mnie do szkoły. Miałem talent do matematyki. Chodziłem na korepetycje z rachunkowości.

Dni poświęcałem nauce, pomaganiu w rodzinnej firmie i grze w uliczną piłkę nożną z przyjaciółmi. Wspaniałe czasy. Do momentu, aż uzbrojone grupy zaczęły się interesować młodymi ludźmi, odbierać ich rodzinom i rekrutować na żołnierzy.Widziałem, jak moi znajomi znikali, jak zmieniało się ich życie. Nie chciałem, żeby spotkało mnie to samo.

Gdy miałem 15 lat, wujek pomógł mi zorganizować wyjazd z kraju, zanim mogłoby być za późno. W Mogadiszu wsiadłem na pokład samolotu lecącego do Stambułu w Turcji. Po raz pierwszy opuściłem Somalię, po raz pierwszy leciałem samolotem i po raz pierwszy wkroczyłem do świata pełnego niepewności. Czekała mnie długa podróż wymagająca przekroczenia kilku granic, czasami pod osłoną nocy. To było okropne – nie wiedzieć, kiedy uda mi się dotrzeć w bezpiecznie miejsce.

Nowe wyzwania

Cieszę się, że moja podróż zakończyła się właśnie tutaj, w Austrii. To bezpieczny kraj, który stał się moim drugim domem.Na początku jednak wcale nie było łatwo. W domu miałem wszystko, czego potrzebowałem. Tutaj spotkałem się z kompletnie inną kulturą. Trudność sprawiały mi naprawdę trywialne sprawy, jak choćby jedzenie. Przyjechałem tu bez rodziny, bez przyjaciół, bez nikogo, kto mógłby otoczyć mnie opieką. Nie potrafiłem samodzielnie gotować, więc na początku jadłem tylko chleb. Nawet zaparzenie herbaty było dla mnie pewnym wyzwaniem.

Nauka języka okazała się jeszcze trudniejsza. Ale postawiłem to sobie za najważniejszy cel. Chciałem tu zamieszkać, jak najszybciej nauczyć się języka zapisać się na studia. Chodziłem od szkoły do szkoły i pytałem o zapisy na kurs niemieckiego. Oszczędzałem każde euro ze skromnego zasiłku, aby opłacić lekcje.

W Somalii uczęszczałem do szkoły, jednak poziom nauczania w Austrii jest zupełnie inny. Wiedziałem, że dzięki wykształceniu będę mógł ruszyć z miejsca, i kurczowo się tego trzymałem.    

Choć uciekamy z własnego kraju, zabieramy ze sobą umiejętności i motywację. Tych dwóch rzeczy nam nie brakuje.
Ubrany w odblaskową kamizelkę i koszulę Abdi skupia się, patrząc na ekran laptopa ustawionego na stole konferencyjnym. Obok leżą notes i pilot.

Dyplom z pewności siebie

Ostatecznie dostałem się na biznes i administrację. Liczby i ekonomia od zawsze do mnie przemawiały. Szansa, choćby najmniejsza, na znalezienie pracy w Wiedniu była dla mnie szczytem marzeń. Mógłbym kupić sobie ubrania, czasem gdzieś wyjść, nauczyć się czegoś nowego. Mógłbym też wesprzeć swoją rodzinę w Somalii.

Program IKEA Skills for Employment był dla mnie jak przejście na kolejny poziom wtajemniczenia. Poczułem, że moje życie dobrze się układa. Mniej więcej połowa mieszkańców Wiednia ma pochodzenie imigranckie. Gdy takie osoby otrzymują wsparcie i możliwość pracy, płacą podatki i wspierają system opieki zdrowotnej.

Choć uciekamy z własnego kraju, zabieramy ze sobą umiejętności i motywację. Tych dwóch rzeczy nam nie brakuje. Aby zdać ten sam egzamin, Austriak musiałby uczyć się przez pięć godzin, podczas gdy mnie zajmowało to dziesięć.Jestem wdzięczny za to, że mogę dać coś od siebie społeczności, w której zamieszkałem. Jeśli każdy otrzyma szansę, nic nie będzie nas ograniczać. Będziemy rozwijać się jako jednostki i jako społeczeństwo.

Zamiast zastanawiać się nad pochodzeniem, imieniem, czy wyglądem danej osoby, pomyślmy o tym, co może wnieść jej obecność. Danie jej szansy przyniesie korzyść obu stronom.    

Świetlana przyszłość dzieci

Chciałem założyć rodzinę dopiero po otrzymaniu austriackiego obywatelstwa, żeby mieć pewność, że moje dzieci nie będą musiały przechodzić przez to samo co ja. Moi chłopcy fantastycznie radzą sobie w przedszkolu. Mieszkamy w jednej z najpiękniejszych, cudownie zazielenionych dzielnic Wiednia.

W wakacje podróżujemy samochodem, zatrzymując się w różnych miastach. Niesamowite, że możemy się swobodnie przemieszczać. Chcę, aby moi synowie mieli świadomość, że to ogromny przywilej, że nie wszystkie dzieci mają taką możliwość ze względu na to, gdzie się urodziły lub kim są ich rodzice. Chcę, aby to rozumieli i byli dumni.

Obywatelstwo uzyskałem w 2019 roku. Wcześniej mogłem tylko pomarzyć, że uda mi się odwiedzić wujka w Stanach Zjednoczonych. Zaraz po tym zarezerwowałem bilet i złożyłem wniosek o wizę. Następnego dnia wszystko było już załatwione. To bardzo miłe uczucie, ale czy coś się zmieniło? Wciąż jestem tą samą osobą. Nie zmieni tego żaden dokument.