Życie w smogu nie musi być szare!

Życie w smogu nie musi być szare

W tym miesiącu chciałabym pokazać Wam moje sposoby na zminimalizowanie szkodliwość smogu w naszym otoczeniu, a przy okazji pokazać także, jak kilka dodatków potrafi zmienić przestrzeń naszego domu. Chroniąc siebie i swoją rodzinę, możemy również zaoszczędzić pieniądze w domowym budżecie.

Smog w wielkim mieście

Smog jest nie tylko problemem na zewnątrz, ale często dostaje się do domów przez mikro szczeliny w oknach. U mnie dodatkowym źródłem zanieczyszczeń jest węglowy piec (planujemy w najbliższym czasie wymienić go na ogrzewanie gazowe) oraz kominek. Niby wszystko jest przemyślane, piec zlokalizowany w piwnicy, a kominek szczelny i regularnie czyszczony. Ale już po pierwszej zimie w domu zaobserwowaliśmy charakterystyczne ślady na ścianie w okolicach kaloryferów. To daje do myślenia, bo część z tych zanieczyszczeń trafia do naszych płuc.

Ciepło za grosze

Mimo zakupu naprawdę dobrej jakości węgla oraz stosowania tylko odpowiednio wyselekcjonowanego drewna kominkowego problemu nie udało się rozwiązać w kolejnym roku. Zauważyliśmy poprawę, ale wierzę, że da się jeszcze bardziej polepszyć poziom powietrza nie tylko w domu, ale także w całym najbliższym otoczeniu. Dzięki panelom ogrzewamy wodę bojlerem zasilanym z gniazdka, nie z C.O. Prąd jest własny i darmowy, więc nie kosztuje nas to nic. Zużycie węgla też spadnie, bo ogrzewamy mniej wody – tylko do kaloryferów. Kolejny krok to ocieplenie budynku, które udało nam się zrealizować pod koniec kwietnia. Na pewno przełoży się ono na znaczną redukcję spalanego w piecu węgla ze względu na lepszą izolację cieplną budynku – dostrzegamy już pierwsze efekty. Wrzesień był dość zimnym miesiącem, gdyby nie ocieplenie, na pewno już kilkukrotnie musielibyśmy rozpalić piec. Teraz wystarczy rozpalić kominek na dosłownie 3-4 godziny, aby w chłodniejsze wieczory w domu było przyjemnie przez resztę dnia.

Życie w smogu nie musi być szare
Życie w smogu nie musi być szare

Zielono nam

Kolejnym rozwiązaniem, o którym czytałam dość sporo, jest wykorzystanie konkretnych gatunków roślin, by wspomagać poprawę powietrza w domu. Takie też jest moje wrześniowe wyzwanie – stworzenie trzech zielonych ścian w naszym domu. Wykorzystałam głównie skrzydłokwiaty oraz bluszcze, gdyż są stosunkowo niedrogie i ogólnie dostępne – znajdziemy je w podstawowej ofercie IKEA. Nie mają też dużych wymagań związanych z podlewaniem i pielęgnacją. W dodatku są jednymi z lepszych zielonych oczyszczaczy. Postanowiliśmy, że zrobimy zielone zakątki tam, gdzie jest największa styczność z pyłem, czyli w salonie, gdzie mamy kominek, a także w naszej sypialni i pokoju Emilki oraz przedpokoju u góry, gdzie jest grawitacyjne ogrzewanie kominkowe.

Coś nowego, coś starego

Wprowadzenie ścian zieleni do naszego domu to także spora zmiana wizualna i musiałam dopilnować, aby wszystko do siebie pasowało i cieszyło oko. Bluszcze i najmniejsze skrzydłokwiaty zasadziłam w doniczce BITTERGURKA, która ma prostą formę i pasuje dosłownie do każdego wnętrza, bez względu na to, w jakim jest stylu. Przy podlewaniu używam też konewki BITTERGURKA – równie uroczej. Do stworzenia zielonej ściany w salonie wykorzystałam zabytkowy kwietnik, który udało mi się odnowić. Rozmieściłam na nim rośliny i ustawiłam w wolnym miejscu pod zegarem. W przedpokoju u góry zaprojektowaliśmy kiedyś półkę przy schodach z myślą właśnie o postawieniu tam kwiatów, która do tej pory stała pusta. Teraz pięknie prezentują się na niej doniczki z małymi skrzydłokwiatami. W sypialni na tle ceglanej ściany również było sporo niezagospodarowanego miejsca. Postanowiliśmy tam umieścić największe okazy skrzydłokwiatów w dużej ilości – wygląda to jak prawdziwy las! Przy okazji bardzo ożywiły naszą sypialnię i od razu jest znacznie przytulniej.

Z myślą o dzieciach

Aby ułatwić sobie pielęgnację roślin, umieściłam wszystkie okazy tak, że mam do nich łatwy dostęp. Wyjątkiem są bluszcze w pokoju córki, które będą wymagały wdrapania się na krzesło, ale to nie problem. Do podlewania używamy wody deszczowej, która zbiera się w beczce na zewnątrz. Dodatkowo, w wilgotne dni, gdy pranie nie chce schnąć w domu, wspomagam się pochłaniaczem wilgoci. Wodę uzyskaną z suszenia prania również wykorzystuję do podlewania roślin. Jeśli chodzi o odżywkę to nie zamierzam eksperymentować. Balkonowe uprawy pielęgnowałam w tym roku odżywką do roślin z serii VÄXER, która nigdy mnie nie zawiodła i będę ją też stosować do moich ogrodów wertykalnych

W poszukiwaniu wiedzy

Jeśli zdobywanie wiedzy, to książki. A jeśli chodzi o wiedzę dot. bardziej zdrowego i zrównoważonego życia w domu – niezastąpione są pozycje IKEA. Osobiście oddałam się lekturze dwóch pozycji: IKEA FAMILY – ANVÄNDBAR – PRZYJAZNE DOMY oraz ÅTERGE – ROŚNIEMY RAZEM – ciekawe propozycje dla dzieci, aby uczyć się przez zabawę jak być dobrym dla planety i nie tylko. Dodatkowo razem z lokalną organizacją w moim mieście, w której pełnię rolę rzecznika, planujemy niedługo przeprowadzić kolejną edycję warsztatów antysmogowych dla mieszkańców. Podczas nich przydatna będzie wiedza, którą zdobyłam podczas zmian w moim domu oraz to, co przeczytałam w książkach.

Produkty przyjazne dla domu i planety: