Pierwszy bilans zysków i strat

Pierwszy bilans zysków i strat

Ostatni nasz rachunek za prąd za dwa miesiące (przed instalacją) wynosił 500,30zł. W dniu zmiany licznika na dwukierunkowy zakończyliśmy naszą przygodę z okresowymi rachunkami za energię. W zamian za to będziemy raz w roku otrzymywać rozliczenie, czy zużyliśmy więcej prądu niż wytworzyliśmy. Jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce, do opłat stałych doliczona będzie kwota za zużytą nadwyżkę.

Fotowoltaika na co dzień

Od dwóch miesięcy nie zauważyliśmy żadnej różnicy w codziennym funkcjonowaniu. Wszystkie urządzenia elektryczne w naszym domu działają poprawnie, nie mamy przerw w dostawie prądu. W październiku (licząc od 4 października – daty wymiany licznika na dwukierunkowy) nasze panele fotowoltaiczne o mocy 7KWp wytworzyły prawie 400 KW, natomiast do 27 listopada wartość wyniosła 127 KW. Aktualnie dni są krótkie, deszczowe i słońca nie jest za wiele, ale według moich wyliczeń obecne straty nadrobimy w miesiącach wiosennych i letnich. Po dwóch miesiącach zaoszczędziliśmy 489,06 zł (od kwoty 500,30 zł odjęliśmy 11,24 zł za opłaty stałe, które nadal nas obowiązują i zapłacimy je w rachunku rocznym).

11,24 zł – tyle wynosi nasza opłata stała za dwa miesiące. Mnożąc to razy liczba rachunków w roku, czyli 6, daje nam to kwotę 67,44 zł – taki będzie nasz nowy roczny rachunek. W dwa miesiące udało nam się zaoszczędzić 489,06 zł. co w długoterminowej, rocznej prognozie przekłada się na 2934,36zł oszczędności na rok (489,06 zł x 6).

Pierwszy bilans zysków i strat

Jesteśmy coraz bardziej „eko”

Gdy zacząłem budowę w 2009 roku, nie miałem swojego prądu. Na swoją „wymarzoną” skrzynkę prądową czekałem sześć lat (tyle trwała budowa nowej trafostacji na mojej małej ulicy). Przez te lata oczekiwań korzystałem z przyłącza tymczasowego od sąsiada, na przedłużaczu. Nie mogliśmy obciążać przewodu, więc zainstalowałem w domu kuchenkę gazową. Korzystaliśmy z niej dopóki nie odkryliśmy, że nie jest to zbyt dobre dla środowiska (eksploatacja nieodnawialnego źródła energii). Instalacja fotowoltaiczna pozwoliła nam dokonać zmiany płyty gazowej na płytę indukcyjną SMAKLIG, którą zasilamy „naszą” energią słoneczną.

Ponieważ ja nigdy nie korzystałem z płyty indukcyjnej, a moja żona Marita troszkę w pracy, postanowiliśmy przetestować ją na najprostszym daniu, czyli naleśnikach. Smażyły się szybciej i równomierniej (na płycie gazowej płomień nierównomiernie ogrzewał dno patelni). Gotowanie od tej pory jest nie tylko smaczne, ale także krótsze i bardziej przyjazne dla środowiska. Plusem jest także to, że nie musimy obawiać się wybuchów lub zatrucia 

związanego z używaniem gazu. A miejsce, które odzyskaliśmy za sprawą usunięcia butli z gazem, przeznaczyliśmy na dodatkowe gadżety kuchenne.

W naszym przypadku butla z gazem starczała nam na ok. 2 miesiące. Koszt 1 butli to 55 zł. czyli około 330 zł w skali roku zostanie w naszej kieszeni. Wymiana kuchni gazowej na indukcyjną to również duża wygoda, ponieważ nie trzeba martwić się, że w połowie gotowania gaz się skończy i trzeba będzie jechać po nową, ciężką butlę.

Pierwszy bilans zysków i strat

Nasza inwestycja – czystsze wspólne powietrze

Na ten miesiąc zaplanowałem także przerobienie pieca węglowego na ogrzewany elektrycznie, ale niestety nie udało mi się tego zrealizować. Udało nam się za to sprowadzić zza granicy samochód elektryczny! Okazało się jednak, że polskie przepisy nie są jeszcze gotowe na takie rozwiązania. Wszystkie dotyczą obecnie silników spalinowych, a ich zmiany są wciąż procedowane i nie wiadomo kiedy wejdą w życie. Mimo wszystko nie żałujemy naszej decyzji. Zdecydowaliśmy się na taki samochód, by jeszcze bardziej zadbać o nasze środowisko. A jeśli chodzi o piec – co się odwlecze, to nie uciecze – na pewno wrócę do tego tematu w przyszłym miesiącu.

Pierwszy bilans zysków i strat

Produkty przyjazne dla domu i planety:

Płyta indukcyjna SMAKLIG – szybkie i ekologiczne przyrządzanie potraw