Balans w zrównoważonym życiu

Balans w zrównoważonym życiu

Mąż mówi o mnie, że jestem skąpa (bo trzy razy pomyślę zanim kupię coś niepotrzebnego), a dziecku odmawiam pluskania się w wodzie (bo należy tę wodę oszczędzać). Dlatego myślę, że strasznie trudno nie popaść w tym wszystkim w paranoję: przecież, w ramach oszczędności, możemy na przykład w ogóle nie używać światła i prać ręcznie w sodzie oczyszczonej, bądź jeździć tylko rowerem zamiast samochodem. Tylko gdzie w tym wszystkim tempo współczesnego życia, praca zarobkowa, realizacja zobowiązań? Gdzie czas na to wszystko, gdzie czas na sen?

Wyzwania życia w otoczeniu lasu

Decyzja o mieszkaniu w lesie, czyli w konsekwencji o zdrowszym życiu, sprawiła, że mamy mniej czasu na życie i odpoczynek. Dojazd do pracy jest znaczne dłuższy niż gdybyśmy mieszkali w ieście; śnieżyce i burze skutkują wieloma w ciągu roku dniami bez prądu w ogóle, a zdrowe gotowanie trafia szlag, kiedy nagle okazuje się, że brakuje jednego składnika, a do najbliższego sklepu jest siedem kilometrów. Kiedy nie można po pracy wyskoczyć na ekologiczny warsztat, bo w lesie nie ma nikogo, z kim można by zostawić na dwie godziny dziecko. W mieście ma się znajomych, sąsiadów lub rodzinę.

Balans w zrównoważonym życiu

Moje Święta

Dlatego przestałam usilnie stawiać sobie coraz wyżej poprzeczkę i poprzestać na tym co mam. Napiszę Wam po prostu o świętach jakie co roku obchodzę. Gdzie od lat, zgodnie z tym co mówiła moja nieżyjąca już mama i babcia: trzeba przygotować miejsce dla głodnego, nawet jakby był to pies oraz że lepiej mieć dwa plasterki dobrej i zdrowej szynki niż kilo podrabianej. Nie wolno też wyrzucać jedzenia. Dlatego trzeba kupować mniej.

Nie tnijmy choinek!

Zacznijmy od choinki, która najlepiej wygląda w lesie. Od dziecka bolało mnie zatem serce, kiedy widziałam na śmietnikach niesprzedane stosy drzewek. Dlatego u nas w domu ubieramy choinki przed domem, a w środku instalujemy niewielką sztuczną. Moja rada? Jeśli ktoś naprawdę nie może się obejść bez żywego drzewka – niech nie kupuje ciętego, bo z ciętych rzeczy dobra jest tylko riposta. Proponuję w tej sytuacji doniczkę i zasadzenie drzewka po świętach. Nie zawsze się przyjmie, ale te na śmietnikach nie nadadzą się już do niczego.

Balans w zrównoważonym życiu

Ekologiczne ozdoby i prezenty

Ozdoby choinkowe? Koniecznie bez plastiku. Ewentualnie szklane bombki, choć najlepsze ozdoby choinkowe wychodzą z domowej kuchni. Jak moje słynne suszone warzywa, których zdjęcia wklejałam w poprzednich postach: drewniane figurki wujka rzeźbiarza, łańcuchy choinkowe z malowanego farbami makaronu penne, suszone owoce i orzechy, malowane brokatem papierki, lalki czy misie szyte ze starych szmatek i odpadów garderoby. Mistrzynią świątecznych maskotek jest Gosia Kuliżek z łódzkiego działu kuchennego IKEA. W tym roku dostałam od niej genialnego skrzata, stworzonego ze swetrów i futerka, które dostały nowe życie.

Oświetlenie świąteczne? Wyłącznie ledowe. Prezenty? Oszczędne i nie przesadzone. Wybierając upominki mam zawsze przed oczami tony plastiku pływające w oceanach i stosy elektrośmieci. Najbardziej lubię dawać zdrowe rzeczy do jedzenia i picia w ekologicznych koszykach (wiklina, trawa morska, drewno), eko kosmetyki, bawełniane tkaniny (obrusy, narzuty, szaliki) albo 

na przykład kupon do spa na masaż, czy inny zabieg regenerujący siły witalne i poprawiający samopoczucie. Dla dzieci najchętniej układanki z eko materiałów albo drewniane klocki.

Balans w zrównoważonym życiu

Kupuj z odpowiedzialnych źródeł

Na długo przed zatrudnieniem w IKEA, nasz sklep stanowił dla mnie centrum zaopatrzenia w świąteczne prezenty ze względu na zrównoważony charakter oferowanych produktów. Dziś wybrałabym kosz GABBIG, pudełeczka z pokrywkami FRYKEN albo skrzynkę KNAGGLIG i poupychała w nie smakołyki. Wiem, że w IKEA można kupić prezent dosłownie dla każdego. Następnie za ich pomocą pięknie udekorować stół, nakryć go kuchenną zastawą i mieć pewność, że materiały do produkcji pochodzą z odpowiedzialnych źródeł.

Po świętach, jeśli zostają resztki, mrożę je, używając nieśmiertelnych pojemników PRUTA. Sączę ekologiczne czerwone wino bez siarczynów w kieliszkach HEDERLIG kontemplując ten cudowny, spokojny czas, dopóki nie wyrwie mnie z baśniowego nastroju huk petard.

Piękne i niezdrowe petardy

Jako zadeklarowana psia mama wytoczyłam krucjatę właścicielom czworonogów, którzy nie potrafią podczas tej wystrzałowej nocy zapewnić im świadomej opieki i poczucia bezpieczeństwa. Rozumiem, że fajerwerki są widowiskowe, ale strach zwierzaków nie jest ceną, jaką warto za to płacić. Schroniska po nocy sylwestrowej pękają w szwach. Nawet tu, w lesie, gdzie jest tak niewielu sąsiadów, słychać huk, który sprawia, że mój mniejszy pies wtula się w nas całą sobą i histerycznie dyszy. Dla ludzi odgłos petard też nie jest zdrowym doznaniem: dopuszczalna norma hałasu zostaje podczas nocy sylwestrowej znacznie przekroczona. Poza kwestią akustyczną dochodzi jeszcze chemiczna: podczas wybuchu petard do atmosfery dostaje się cała masa pyłów. Według Sueddeutsche Zeitung oraz danych z Federalnego Urzędu ds. Ochrony Środowiska (UBA), emisja cząsteczek pochodzących z sylwestrowych zabaw fajerwerkowych szacowana jest na 4 tysiące ton drobnego pyłu, co odpowiada piętnastu procentom rocznej emisji pyłów pochodzących z eksploatacji samochodów osobowych i ciężarowych. Jeśli dodamy do tego fakt, że normy stężenia zanieczyszczeń w polskich miastach są przekroczone o wiele bardziej niż w miastach niemieckich, może czas na niekoniecznie wesołą refleksję, że powinniśmy po sylwestrowej nocy szybko otrzeźwieć i spojrzeć na sprawę zrównoważonego życia nieco inaczej ☺ Czego wszystkim życzę w Nowym Roku.

Balans w zrównoważonym życiu

Produkty IKEA, które mogę polecić:

  • Pojemniki PRUTA – idealne do przechowywania żywności po świętach