Pomiń

    Z wizytą u Mai i Rafała - Zostań w domu, który kochasz

    Konieczność pozostania w domu uświadomiła nam, jak ważne jest miejsce, w którym mieszkamy. Dlatego za pośrednictwem internetu spotykamy się z Mają i Rafałem – parą, której pasja i życie zawodowe związane są z wnętrzarstwem.

    Maja i Rafał

    Maja
    Porzuciła karierę w korporacji dla swojej największej pasji – urządzania wnętrz. Dzieli się nią na swoich profilach „PASJA do wnętrz” na Facebooku i Instagramie. Instruktorka tańca, miłośniczka sztuki i designu.
     
    Rafał
    Porzucił stanowisko dyrektora handlowego, by wspólnie z żoną prowadzić firmę projektowania wnętrz. Zimą jeździ na nartach, latem uprawia windsurfing. Jeździ też na rowerze i fascynuje się designem.

    Maja z Rafałem mieszkają w Łodzi i wspólnie wychowują dwójkę dzieci. Młodszy syn Maciej ma 17 lat i chodzi do liceum. Dwudziestoletnia Julia studiuje i żyje w Londynie. "Równorzędnym" członkiem rodziny jest także 5-letnia Tosia, pies rasy golden retriever.

    Trwa pandemia koronawirusa i związana z nią izolacja. Jak radzicie sobie z tą sytuacją?

    Rafał: Jesteśmy trochę nietypową parą, bo praktycznie cały dzień pracujemy i spędzamy wspólnie. Tak głęboko weszliśmy w projektowanie wnętrz, że właściwie nie wiemy, kiedy pracujemy, a kiedy żyjemy. Jemy razem, mieszkamy razem, razem wychowujemy dzieci.

    Maja: Bardzo doskwiera nam to, że nie spotykamy się ze znajomymi. Mamy fajną paczkę, z reguły każdy weekend spędzamy wspólnie. Albo gdzieś wyjeżdżamy, albo zwyczajnie odwiedzamy siebie nawzajem. Za to teraz korzystamy z różnych narzędzi, na przykład video rozmowy. Ostatnio graliśmy nawet w kości przy pomocy komunikatora. Tak to w tej chwili wygląda.

    Rafał: Jesteśmy mikroprzedsiębiorstwem, więc pandemia trochę nas niestety przyhamowała. I ekonomicznie, i finansowo. Oczywiście pracujemy zdalnie na tyle, na ile możemy, ale jest to praca w 20%. Wielu rzeczy nie jesteśmy w stanie załatwić bez wychodzenia na zewnątrz. Wszyscy musimy uzbroić się w cierpliwość i zwyczajnie czekać. Dzięki kwarantannie możemy pobyć ze sobą, ponadrabiać zaległości.

    Maja: Dokładnie tak. Ja zaczęłam ćwiczyć jogę, na którą nigdy nie miałam czasu. Doszkalam się z obsługi programu do projektowania wnętrz i z angielskiego. Jest też masa kursów online. Wreszcie mogę je poczytać i pokończyć. Bardzo jestem też wdzięczna IKEA, że zostawiła otwartą furtkę zakupów online. Przed izolacją miałam rozpoczęte trzy projekty i została mi końcówka związana z wyposażeniem wnętrz i dekoracją. Dzięki sklepowi online byłam w stanie je dokończyć, bo w mieszkaniach, które urządzam około 80 - 90% sprzętów pochodzi z IKEA. Zakupy zamawiamy przez internet, a odbieramy na drugi dzień lub za dwa dni. To megawygodne, zwłaszcza, że IKEA znajduje się dosłownie 5 minut od naszego domu!

    Maja, jako projektantka wnętrz na co dzień pracujesz z domu. Dla wielu Klubowiczów jest to jednak nowa sytuacja. Czy masz jakieś wskazówki, jak przygotować sobie w domu przestrzeń do pracy zdalnej?

    Maja: Wybrałabym taką przestrzeń, w której najbardziej lubię przebywać i spędzać czas. Taką przestrzenią dla mnie jest stół w kuchni. Nie z racji tego, że jestem jakąś wielką kucharką, bo absolutnie nie. To miejsce jest po prostu doskonale doświetlone.

    Maja: Otoczmy się przedmiotami, które lubimy. Zróbmy sobie dobrą kawę. Upieczmy szarlotkę. Usiądźmy w miejscu, które kochamy.

    Kawałek Skandynawii w polskiej stolicy designu

    Maja i Rafał są mocno związani ze swoim rodzinnym miastem, Łodzią. Podkreślają, że często postrzega się ją stereotypowo jako biedną i zaniedbaną. Tymczasem to tu odbywa się Łódź Design Festival, jedno z ważniejszych wydarzeń poświęconych wzornictwu w Polsce. Łódzkie uczelnie artystyczne są cenione na całym świecie, a życie kulturalne miasta kwitnie. Łódź wyszła z wojny niemal bez szwanku, dzięki czemu jest skarbnicą architektonicznych perełek. Roi się w niej od przedwojennych kamienic i podwórek, obecnie rewitalizowanych na masową skalę. Stare fabryki przerabia się na lofty. Nasi bohaterowie, ze względu na wykonywany zawód, są w samym centrum architektonicznej rewolucji, która zachodzi w tym mieście.

    Maja: Kocham Łódź. Mam tu swoje ulubione miejsca. Mamy piękny festiwal, który uwielbiamy. Jest mnóstwo wystaw związanych z designem i sztuką.

    Sami swoje miejsce na ziemi znaleźli dwa lata temu. Ich 100-metrowy dom znajduje się w dzielnicy Łódź Górna. Sąsiaduje z Rudą Willową - lasem, w którym przedwojenni łódzcy przemysłowcy stawiali swoje domy. To siedlisko dzikiej zwierzyny, ale też rozległe tereny rekreacyjne, gdzie można odpocząć od zgiełku wielkiego miasta.

    Opowiedzcie o domu, w którym mieszkacie od dwóch lat. Jak do niego trafiliście?

      Dom pochodzi z lat 60, ale wygląda bardzo współcześnie. Robiliście duży remont, zanim się wprowadziliście?

      Rafał: Wszystkie grubsze rzeczy w domu, takie jak wyburzanie ścian, ocieplenie, hydraulika czy elektryka były już zrobione. Dlatego uznaliśmy, że to dom z potencjałem. Wiedzieliśmy, że półroczny remont w naszym wypadku nie wchodzi w grę.

      Maja: Tak naprawdę zrobiliśmy tutaj lifting. Wymieniliśmy płytki, blaty, wszystkie meble, tapety. Pomalowaliśmy ściany, zainstalowaliśmy nowe oświetlenie. To wszystko trwało niecałe 3 tygodnie!

      Dom jest nieduży, ale ma się wrażenie ogromnej przestronności tego wnętrza. Jak osiągnąć taki efekt?

      Maja: Ogromną zaletą tego domu jest 50-metrowa garderoba, znajdująca się w piwnicy. Tam trzymamy ubrania i inne rzeczy, tam mieszczą się pralnia i suszarnia. Dlatego powierzchnia mieszkalna, czyli parter i pierwsze piętro, gdzie mamy sypialnię, nie są zagracone. Inaczej te wszystkie rzeczy musielibyśmy trzymać w szafach. To dzięki tej naszej kochanej piwnicy wydaje się, że jest tu tak dużo przestrzeni.

      Rafał: Do naszej jadalni połączonej z kuchnią, gdzie teraz siedzimy i gdzie kwitnie też nasze życie towarzyskie, wpada światło z trzech stron. Mamy cztery, niestandardowo duże okna, wychodzące na południe, zachód i północ. Tego światła jest naprawdę sporo, co optycznie powiększa przestrzeń.

      Maja: Dokładnie! Światło było jednym z powodów, dlaczego kupiliśmy ten dom.

      Czy trudniej było urządzić dom dla siebie niż dla innych?

        Jako osoby zajmujące się projektowaniem wnętrz, za co cenicie IKEA?

        Maja: Przede wszystkim za design. Po prostu uwielbiam styl skandynawski!

        Rafał: Zresztą mamy rodzinę w Danii i właściwie co roku jesteśmy w Kopenhadze. Mamy taki mały fetysz, że chodzimy i oglądamy domy na sprzedaż. Podpatrując, jak te duńskie domy są urządzone w środku, bo wyglądają zupełnie inaczej niż te w Polsce czy w ogóle w Europie. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak mieszkają i żyją Duńczycy. W zeszłym roku w wakacje nawet wynajęliśmy taki dom na dwa tygodnie…

        Maja: Tak bardzo chcieliśmy poczuć się jak oni, żyć w tym domu! Wszystko u nich jest meganaturalne, jest mnóstwo otwartej przestrzeni. Dlatego totalnie uwielbiam rozwiązania IKEA pod kątem wykorzystania przestrzeni. Kolorystyka i design to jedno, ale bardzo podoba mi się funkcjonalność tych mebli.

        Rafał: Moim konikiem jest oświetlenie i jestem fanem wielu lamp z IKEA. Szczególnie lampy SJÖPENNA, którą składa się z plastikowych elementów. Uwielbiam to robić!

        Maja: Przez trzy godziny (śmiech).

        Rafał: Trzy godziny, ale ta lampa ma coś w sobie…

        Maja: Jeśli chodzi o kuchnie, to uwielbiam serię BODBYN. Nadaje takiego wiejskiego charakteru. Polacy bardzo lubią ten styl, zresztą ja też go lubię. Wszystkie przeszklone witryny. Wszystkiego rodzaju wyspy. Do tego wspaniałe stołki barowe. Teraz jestem zakochana w wiklinowych kloszach, które wieszam właśnie nad wyspami kuchennymi. Furorę zrobiła też kanapa w kolorze pudrowego różu, z funkcją spania. Wszelkiego rodzaju ramki, plakaty. Ostatnio moim znakiem rozpoznawczym jest przerabianie lamp biurowych na kinkiety i zawieszanie ich nad kredensami. Wyglądają tam po prostu super! Każdy mnie pyta: „co to za lampa?”. A to jest zwykła lampa biurowa z IKEA.

        Rafał: Ludzie w ogóle czasami nie mogą uwierzyć, że pewne rzeczy są z IKEA. Nie znają asortymentu. Nie wiedzą, jakie on daje możliwości. Wiadomość, że coś pochodzi z IKEA często ich zaskakuje, wywołując duży uśmiech na twarzy. Takich uśmiechów było już sporo.

        Dziękujemy za rozmowę.