Pomiń

    Z wizytą u Basi i Pawła - Podróże do wnętrza

    Jak przystało na parę podróżników, nasi bohaterowie mieszkają w nietuzinkowym wnętrzu. Spotykamy się z nimi online pod koniec maja 2020 roku, po przeszło dwóch miesiącach społecznej izolacji.

    Będziemy rozmawiać o skarbach, jakie można znaleźć w kamienicach, samodzielnie wykonywanych remontach oraz zamiłowaniu do eklektycznych wnętrz.

    Basia i Paweł wyeksponowali najpiękniejsze cechy przeszło 90-metrowego mieszkania na poznańskich Jeżycach. Wysokie sufity zdobi wyszukana sztukateria. Oryginalne, sosnowe drzwi i ościeżnice zostały opalone, zabezpieczone oraz pozostawione w „stanie surowym”. W niektórych miejscach odsłonięto czerwoną cegłę, która pięknie współgra z białymi ścianami oraz zachwycającymi, ogromnymi oknami. W słoneczne dni salon i kuchnię zalewają fale światła.

    Basia i Paweł

    Basia
    Porzuciła karierę specjalisty ds. organizacji świadczeń medycznych, aby zająć się projektowaniem i aranżacją wnętrz. Artystyczna dusza. Fotografuje i zajmuje się home stagingiem. Wielbicielka podróży, wspinaczki wysokogórskiej, także zimą, oraz zwiedzania świata na rowerze.
     
    Paweł
    Podróżnik. Za 5-letnią wyprawę przez 4 kontynenty otrzymał prestiżową Nagrodę KOLOSA 2011. Porzucił organizację wypraw do Namibii, aby razem z żoną zająć się aranżacją i zarządzaniem nieruchomościami. Prace manualne są dla niego jak medytacja, dlatego wiele remontów wykonuje samodzielnie.

    Za co tak kochacie kamienice?

    Paweł: Ja kocham siłą rzeczy, bo moja żona kocha (śmiech)

    Basia: Właśnie, że kochasz! My w ogóle lubimy stare rzeczy. I takie, które są wyzwaniem. Ja wychowałam się w kamienicy, więc moja miłość do nich zaczęła się już w dzieciństwie.

    Najfajniejsze w kamienicach są wysokości. Trzy i pół metra sprawia, że nawet mniejsze pomieszczenia wydają się całkiem duże.

    Basia: Sztukateria, drzwi, ościeżnice... My to mamy jakby w kapitale kamienicy, za co też je bardzo lubimy. No i cegła, która jest pod tynkiem. Możną go skuć i mieć przepiękną ceglaną ścianę, tak modną teraz. Zupełnie za darmo. Potencjał, jeśli chcesz go wyciągnąć, w kamienicy jest naprawdę duży.

    Antyki i oryginalne, historyczne elementy wnętrza zestawiacie z prostymi, nowoczesnymi meblami. Lubicie takie połączenia?

    Basia: Ja mam bardzo dużo starych, rodzinnych mebli. Wychowałam się też w takim domu, gdzie było dużo antyków. I to jest w dużej ilości przytłaczające….

    Paweł: Jak u babci, no.

    Basia: ...albo w jakimś pałacowym wnętrzu z poprzedniej epoki. Chciałam urządzić mieszkanie w takim bardziej eklektycznym stylu. Zresztą dzisiaj mogę powiedzieć, że to jest właśnie mój styl. Stare meble znalezione na pchlim targu lubię otoczyć jasnym kolorem albo czymś nowoczesnym dodatkiem.

    Basia: W sypialni świetnie nam się wpasowały szafy PAX z IKEA. Zbudowaliśmy z nich praktycznie całą garderobę. Biurka zrobiliśmy ze starych drzwi, które są oczkiem w głowie mojej żony. Ale nogi też mają z IKEA.

    Basia: Mój biedny mąż musi zbierać stare drzwi. Jak tylko ktoś gdzieś zostawi jakieś na ulicy, od razu dzwonię: „Paaaweł, musimy je mieć!”. Z takich starych drzwi mamy właśnie stoły. Staramy się, żeby tło tych wszystkich elementów, które już są drewniane, duże i często masywne było jak najmniej inwazyjne. Najbardziej bazowe. I tutaj świetnie sprawdziła nam się IKEA, prawda?

    Paweł: Tak. IKEA ma wiele zalet. Wiemy, że jeśli nakupimy różnych rzeczy, których nie wykorzystamy, to możemy je zwrócić. To jest duży komfort. Gdzie indziej mielibyśmy z tym problem. Inne popularne sklepy nie mają też takich rozwiązań technicznych. Poza tym już dobrze znamy asortyment i radzimy sobie z nim.

    Projekty mebli IKEA mimo wszystko są bardzo uniwersalne, przez co doskonale pasują do różnych przestrzeni.

    Basia: Ja bardzo lubię możliwości IKEA i dostępność jej produktów. Uważam, że można tak dobrać i zaaranżować te meble, że nikt nie będzie miał podobnego wnętrza. I to jest ekstra.

    Półki ze wspomnieniami

    Basia: Wnętrze mieszkania wypełniają pamiątki z podróży. Na honorowym miejscu stoi Nagroda KOLOSA, przyznawana podróżnikom wytyczającym nowe, nieznane szlaki, którą Paweł otrzymał w 2011 roku. Wszystkie przedmioty zostały pięknie zaaranżowane i wyeksponowane przez Basię.

    Macie w mieszkaniu wiele unikalnych przedmiotów, przywiezionych z licznych podróży. Czy chcielibyście nam o czymś opowiedzieć?

      Postanowiliście wyremontować mieszkanie, kiedy przeprowadzaliście się z Warszawy do Poznania. Jak to wyglądało?

      Basia: Zaczęliśmy we wrześniu, a wprowadziliśmy się w styczniu, choć wtedy jeden pokój był jeszcze niewykończony. Na szczęście mamy tutaj trzy pokoje.

      Paweł: Poszłoby dużo szybciej, gdyby nie sztukateria.

      Basia: Tak, ja ją czyściłam i śrubokrętem, i parownicą, i szczoteczką do zębów. Sztukateria przedłużyła nam remont o trzy miesiące.

      Paweł: To było sto lat… nie wiem, czy sto warstw, ale sto lat farby…

      Basia: Tam są takie różyczki, które wyglądały jak zwyczajna kulka. Odkrywałam je jak złoty pociąg. Pamiętam, że dzwoniłam do Pawła i mówiłam: „Kochanie, tam są liście dębu, tam są róże!”. To była ogromna archeologiczna praca. Ale sprawiła nam dużo radości, więc warto było po stokroć!

      Paweł: Po oczyszczeniu zabezpieczyliśmy ją, ale już nie pokrywaliśmy farbą, żeby nie zaczynać machiny od nowa.

      Co jeszcze postanowiliście zmienić?

      Basia: Ja od zawsze wiedziałam, a przez wiele lat mieszkałam tu sama, że będę chciała opalić wszystkie drzwi. Powrócić do drewna, które było w oryginale.

      Paweł: Drzwi, podobnie jak sztukateria, były schowane pod kilkoma warstwami farby olejnej…

      Basia: Kilkudziesięcioma chyba…

      Paweł: Przez co może były dobrze zakonserwowane, ale wyglądały nijako. To opalenie naprawdę dużo zmieniło. Nawet, jeśli ślady użytkowania są widoczne, to tylko dodają drzwiom charakteru.

      Wymieniliście też kuchnię, której montaż był podobno nie lada wyzwaniem. To prawda, że składaliście ją sami?

        Projektując kuchnię korzystaliście z pomocy doradcy w sklepie IKEA?

        Basia: Wszystkie projekty robiliśmy z doradcą. Pierwszy chyba robił Paweł…

        Paweł: Też z doradcą.

        Basia: Drugi robiłam ja i powiem szczerze, że byłam super zadowolona. Pani bardzo mi pomogła, bez niej niektórych rozwiązań wtedy bym nie zastosowała. Teraz wszystko robię praktycznie samodzielnie w planerze IKEA, ale później pewnie i tak pójdę do sklepu, dopracować ostatnie szczegóły. Projektując kuchnię trzeba myśleć nie tylko o frontach. Trzeba zaplanować też oświetlenie, wszystkie zawiasy… Warto to robić pod okiem specjalisty.

        Paweł: Dzięki doradcy można zastosować rozwiązanie, na które sami byśmy nie wpadli. Siłą rzeczy nie da się znać na wszystkim, a doradcom każda opcja jest znana. Polecam po skończeniu projektu wybrać się do sklepu. „Słuchaj, mam taki pomysł…”. „Ale tutaj to, a jeszcze tamto, lepiej to tak zrobić!”.

        Gawra nad Potokiem

        Nasi bohaterowie wyremontowali i zaaranżowali pod wynajem domek w Bieszczadach, wybudowany 20 lat temu przez mamę Pawła. Remont trwał 10 dni, a budżet na niego wynosił jedynie 10 tysięcy zł. Do Gawry trafiło wiele mebli z IKEA, w tym kuchnia z pierwszego, warszawskiego mieszkania naszych bohaterów. Kuchenna szafka, dla której zabrakło miejsca, stała się pięknym kredensem.

        Dziękujemy za rozmowę.