Pomiń

    To więcej niż dom. To miejsce pracy i nauki. Projektowania i tworzenia. Relaksu i wysiłku. Diametralnie zmienia się tu nie tylko przestrzeń, ale też życia jego mieszkańców.

    Z wizytą u Agnieszki i Kuby - Dom, który jest wszystkim

    To więcej niż dom. To miejsce pracy i nauki. Projektowania i tworzenia. Relaksu i wysiłku. Diametralnie zmienia się tu nie tylko przestrzeń, ale też życia jego mieszkańców. 

    W wirtualną podróż udajemy się do Trzebini, małego miasta, które znajduje się dokładnie pomiędzy Krakowem a Katowicami. To rodzinne miasto Agnieszki i Kuby. Obydwoje zgodnie przyznają, że to spokojna okolica, gdzie jest wszystko, czego potrzebują. Zwłaszcza ich dom, który w tym wyjątkowym czasie izolacji społecznej potwierdził, że jest dla nich wszystkim.

    Aby zdecydować się na ogromne zmiany w swoim życiu, musimy mieć solidną bazę. Nasi rozmówcy zdecydowali się na bardzo odważne kroki w swojej karierze zawodowej, które zaprowadziły ich… do domu.

    Agnieszka i Kuba

    Agnieszka zrezygnowała z kariery fotografa okolicznościowego i od 3 lat pracuje jako projektantka wnętrz, a swoje biuro ma w domu. Kuba zrezygnował ze stanowiska dyrektorskiego po 12 latach kariery jako inżynier. Teraz pracuje nad swoimi autorskimi projektami w domowym warsztacie. Interesuje się motoryzacją. Mają dwóch synów 8-letniego Jaśka i 11-letniego Franka, którzy szukają swojej drogi. Może będzie to sport, a może kariera youtuberska.

    Domowa izolacja

    Agnieszka: Ja i tak pracuję w domu, więc jestem w tej komfortowej sytuacji, że dla mnie niewiele się zmieniło oprócz tego, że rano jestem czasami panią nauczycielką i pomagam chłopcom w lekcjach, a dopiero później idę do swojego biura do pracy.

    Kuba: Ja właśnie jestem na etapie zakładania własnej firmy, więc właściwie jestem bezrobotny. Chcę spróbować zamienić swoją obecną pasję w działanie na szerszą skalę. Na szczęście obecna sytuacja nie jest dla nas bardzo dotkliwa, bo mieszkamy w domu, mamy ogródek i mieszkamy na skraju lasu, który jest za płotem.

    Agnieszka: Mieszkamy w bardzo małej miejscowości i jest tu spokojnie, obok naprawdę dzicz, las i mało ludzi. Mamy szczęście, że mieszkamy w takim miejscu i teraz doceniamy to jeszcze bardziej niż wcześniej. Zwłaszcza ogródek w takiej sytuacji jest wielkim ułatwieniem.

      Kuba: Tak, chłopaki mogą wyładować energię na trampolinach i pobiegać z psem

      Agnieszka
      : Pokój naszych synów po niedawnym remoncie przez przypadek jest dość dobrze przygotowany na tę sytuację, bo mogą w nim aktywnie spędzać czas. Mają tam prywatną ściankę wspinaczkową. Jest drabinka, na której mogą ćwiczyć. Mąż czuwa, żeby od czasu do czasu był trening i ruch w domu.


      Wnętrze ich domu przechodziło wiele zmian. Odkąd Agnieszka zaczęła pracować jako projektantka, w ich domu dominował styl skandynawski, który przez lata uzupełniali z mężem autorskimi projektami mebli. I tak rzeczy własnoręcznie stworzone przez Kubę idealnie uzupełniają meble z IKEA.

      Agnieszka: Jak zaczęłam etap projektowania pokoju synów, to byli bardzo krytyczni. Gdy chłopcy usłyszeli tylko, że w ich pokoju będzie remont to pierwsze co powiedzieli to, że nie może być biało (śmiech), bo mama lubi tylko biały kolor. Uczestniczyli w tym projekcie intensywnie od samego początku.

      Czy prościej projektuje się dla rodziny, czy dla obcych?

      Agnieszka: Zdecydowanie dla obcych! (śmiech)

      Kuba: Ja też bym wolał coś dla obcych, zdecydowanie jest łatwiej.

      Agnieszka: Zawsze jak projektuję coś dla rodziny albo dla przyjaciół to mam większego stresa czy aby na pewno będzie dobrze, znam swoje umiejętności, ale jednak dla obcych osób wiem, że to robię i zrobię to dobrze, ale tu wchodzą większe emocje w projektowaniu i jest trudniej.

      I jak wygląda efekt tego remontu ile w nim jest kompromisu, a ile Waszego pierwotnego pomysłu i projektu?

      Agnieszka: Obiecałam chłopakom, że wprowadzimy kolory, więc łóżka zostały przemalowane i na ścianie jest duża fototapeta, która wprowadza kolor. Szafa została przemalowana, żeby nie została bura i szara i to było już dla nich okej.

      Kuba: Z rzeczy wykonanych przez nas, Aga wymyśliła regał oddzielający ich (dzieci) od siebie. Ja zaprojektowałem biurka zawieszone do sufitu, bo Aga zawsze wszystko przestawia, a ich nie będzie mogła (śmiech).

      Jak IKEA fukcjonuje w tamtej przestrzeni?

      Agnieszka: Kuba zrobił bazę, a IKEA ją wypełniła. Biurka są proste, bo mają tylko blat, nie mają szuflad ani szafek. To wszystko zostało uzupełnione o elementy z IKEA. Są małe komody z szufladami, mamy tam regał, który jest jednocześnie garderobą i dzieli przestrzeń, on też jest wypełniony wkładami z IKEA. Są tam też metalowe otwarte szuflady dla chłopaków na bieliznę. Pod telewizorem są szafki, a przy łóżkach lampki nocne.

      Spełniając marzenia z dzieciństwa

      Kuba: Fotele są z naszego samochodu, bo były już lekko podniszczone, więc w aucie wymieniłem je na nowe. A teraz pomyśleliśmy, że skoro chłopaki mają taki fajny pokój i grają na konsoli, a ja też lubię grać… to może warto je odnowić. Pamiętam, że jak byłem dzieckiem to zawsze chciałem mieć taki fotel, jak z samochodu do grania, tak żebym miał miejsce na pada i na coś do picia. Przy okazji synowie skorzystali (śmiech).

      Dom Agnieszki i Kuby ciągle ulega zmianom.

      To wynik ich kreatywnych pasji i pracy. Mieszkają tu od 12 lat i z uśmiechem wspominają to jak wyglądał na początku.

        Zmiany, które nas kształtują

        Agnieszka: Pewnego dnia po prostu podjęłam decyzję, że trzeba zacząć zarabiać na życie robiąc to co się lubi i postawiłam wszystko na jedną kartę. Poszłam do szkoły projektowania i okazało się, że jestem w tym dobra (śmiech).

        Kuba: Ja podobnie jak żona, zacząłem od czegoś zupełnie innego, ale trzeba szukać tego elementu satysfakcji w życiu. Uwielbiam wymyślać kreatywne rozwiązania. Pewnego dnia usiadłem po obiedzie narysowałem coś w 5 minut i zacząłem to robić. Spawania i malowania nauczyłem się sam. Generalnie lubię tworzyć i sprawdzać swoje pomysły, przez to w moim odczuciu wychodzą zawsze unikalne rzeczy.

        Sypialnia jest podzielona na dwie części: relaksu i snu oraz garderobę. Tu też IKEA spotyka się z własnoręcznie wykonanymi meblami, a obydwa światy łączą kreatywne rozwiązania.

        Agnieszka: Garderoba to spełnienie moich marzeń. Białe zasłony z IKEA, które są zamocowane do sufitu, w bardzo prosty sposób oddzielają łóżko od garderoby. Wszystkie ściany są pokryte systemem ALGOT z IKEA i przestrzeń dzięki temu jest idealnie wykorzystana. Wcześniej mieliśmy wielką szafę, a teraz wszystko zmieściło się w tej garderobie.

        Kuba: Tak, wcześniej łóżko było wielkie, szafa też, więc nawet nie dało się do końca otworzyć drzwi. Teraz jest jeszcze większe łóżko, a nie jest ciasno. Ja bardzo lubię IKEA i korzystamy z niej bardzo często, stąd garderoba wygląda w ten sposób. Jeśli chodzi o łóżko wymyśliłem swój projekt z zagłówkiem, żebym miał tam światło, półkę na książki i możliwość podpięcia telefonu. Lubię czytać w nocy, dlatego zrobiłem lampki z łańcucha motocyklowego.

        Na pewno to salon jest miejscem, w którym spędzamy czas razem, bo jest tu dużo miejsca. Jest kanapa, fotele, hamaki. Jest stolik, więc idealnie sprawdza się do planszówek. Do tego jest widok na kuchnię.

        Strefa relaksu

        Agnieszka: Kuba spędza dużo czasu w salonie na kanapie z IKEA

        Kuba: Mam tak, że jak robię coś cały dzień to nie mogę iść spać od razu. Nie muszę zbyt dużo spać, więc leżę na tej kanapie i coś oglądam albo gram.

        Agnieszka: Fotel uszak jest tu właściwie od samego początku i jeszcze przed remontem sypialni spędzałam w nim godziny i na czytaniu książek, i na karmieniu dzieci. Był zawsze mocno eksploatowany, a cały czas się sprawdza, chociaż jest z nami od wielu lat.

        Kuba: Całą rodziną bardzo lubimy grać w planszówki, ja z chłopakami również pogramy na konsoli, czasami robimy tor przeszkód w ogrodzie, żeby aktywnie spędzić czas.

        Agnieszka: Zdecydowanie spędzamy większość czasu razem.

        Strefa pracy

        Agnieszka: Wcześniej mój gabinet stanowiła obecna spiżarnia w kuchni, gdzie mieściło się dokładnie biurko i ja. Moim zamysłem było stworzenie przestrzeni idealnej do pracy. Są tam jedynie okna dachowe, a ja lubię patrzeć na coś konkretnego, więc na jednej ścianie jest fototapeta z lasem, gdzie wisi hamak. Tam spędzam czas, gdy muszę się nad czymś zastanowić, przejrzeć katalogi, gazety. A w drugiej części jest bardzo duże biurko. Muszę mieć zawsze wszystko porozkładane na widoku. Cegły, próbki materiałów, płytki, magazyny, katalogi (śmiech). Obowiązkowo wszędzie są też lampki i światełka z IKEA, bo ja lubię, gdy przez cały rok wszędzie jest klimatyczne oświetlenie.

        Czy jako projektantka wnętrz testujesz najpierw swoje pomysły w domu?

        Agnieszka: Myślę, że częściowo tak. Mój dom jest moją wizytówką. Media społecznościowe bardzo pomogły mi w znalezieniu klientów. W momencie, kiedy ludzie widzą zdjęcia z naszego mieszkania, to dzięki nim przyciągam odpowiednią grupę klientów. Mam swoją wizję wnętrza, otwartego, jasnego, pełnego bieli, z drewnianymi dodatkami. Na początku był to głównie styl skandynawski, bardzo łączący się z IKEA teraz ewoluował. Dodaliśmy część naszych projektów, część rzeczy zostało i to tworzy taką idealną całość.

        A czy w swojej pracy wykorzystujesz rzeczy z IKEA?

        Agnieszka: Bardzo często. Moją klientelą są przeważnie osoby, które tak jak ja kochają IKEA. Mam dużo klientów z Krakowa, z którymi umawiam się na kawę, żeby omówić pomysły właśnie w IKEA. Często przeglądamy katalogi albo klienci podsyłają mi inspiracje ze strony IKEA. Później przekładamy to na ich potrzeby oraz możliwości przestrzenne i finansowe, i finalnie bardzo często korzystają z oferty IKEA.

        Ważne dla mnie jest to, żeby pomieszczenie spełniało swoje funkcje, czyli jadalnia jest jadalnią, część wypoczynkowa służy do relaksu, moje biuro to praca, ja lubię wyznaczać strefy. Może dlatego tak nazywa się moja firma, Strefa. Można znaleźć nas w mediach społecznościowych.

        Czym jest dla Was dom?