Mam na imię Andrzej, a IKEA jest trzecim pracodawcą w moim życiu zawodowym. Gdy złożyłem mój wniosek o przyjęcie do pracy - „prawie” mi się udało, tzn. byłem na drugim miejscu, a szukano jednej osoby. Jakież było moje zdziwienie, gdy po miesiącu dostałem telefon, że pojawiło się nowe stanowisko i czy nadal jestem zainteresowany pracą w IKEA. Wystarczyło jedno dodatkowe spotkanie, by podjąć decyzję na tak.
Było to w 1990 roku i pracuję w firmie do dnia dzisiejszego.
Średnio co dwa lata zmieniałem stanowisko, więc nie było czasu się znudzić, natomiast stwarzało to (i nadal stwarza) możliwości do poznawania wielu obszarów działalności gospodarczej od administrowania biurem, poprzez handel hurtowy i detaliczny, cło, transport międzynarodowy, magazynowanie, szeroko pojętą logistykę obejmującą cały łańcuch dostaw od producenta aż do półek sklepowych, po budowę obiektów magazynowych i nabywanie nieruchomości. Codziennie uczę się czegoś nowego – czasem wiedza jest zdobywana „w ogniu walki” w konfrontacji ze światem zewnętrznym.
Jeśli jednak spytać kolegów w firmie, z czym się kojarzy moje nazwisko, to w czterech przypadkach na pięć odpowiedź będzie brzmieć – kajaki. Jest to moja pasja, którą zaraziłem kilkadziesiąt osób w IKEA i co roku mamy kilka wspólnych spływów pięknymi polskimi rzekami. Zimą uprawiam narciarstwo biegowe, a przez cały rok piesze wędrówki (m.in. przez wąwozy lessowe koło Kazimierza n. Wisłą, Góry Świętokrzyskie czy Beskidy).
Tak więc ostatnie kilkanaście lat mojego życia, to praca przerywana sportem i rekreacją lub, jak twierdzą niektórzy, sport i rekreacja przerywane pracą. Ja czuję się z tym dobrze i liczę, że tak zostanie jeszcze przez wiele lat.