W oparciu o nowy asortyment dla dzieci TORVA, autor Ulf Stark w swojej nowej książeczce "Zuchy z warzywnego ogródka" ożywia postaci stworzone przez projektantkę Charlotte Ramel: marchewkę, brokuł
i poziomkę.
Oto autor książeczek dla dzieci Ulf

Dorastałem na przedmieściu Stureby na południu Sztokholmu. Dość dużo o tym pisałem w moich książeczkach dla dzieci. Wiele moich historii łączy się
z dzieciństwem. Dorastałem z mamą, tatą i starszym bratem. Wszyscy byli ode mnie starsi, więc to inni decydowali za mnie! I to jest dobre w pisaniu książek - możesz o wszystkim samemu decydować!

O czym jest książka "Zuchy z warzywnego ogródka"?
Ta książeczka promuje zabawę, wyobraźnię
i kreatywność. Jest to zgodne z tym, co znamy
ze szwedzkiej literatury. Otrzymałem z IKEA tylko jeden wymóg: w historii muszą pojawić się warzywa z serii TORVA zaprojektowane przez Charlotte Ramel. Dodałem do historii również dzieci, ponieważ uznałem, że w ten sposób dzieciom łatwiej będzie identyfikować się
z bohaterami.

W jaki sposób stworzyłeś postacie w książce?
To było wielkie wyzwanie. Marchewka, brokuł i poziomka już istniały – dostałem je, więc przede wszystkim musiałem się zastanowić "Co robi marchewka?
Co mówi?" Są tak blisko związane z ziemią, że nie mogą skakać jak kangury czy latać dookoła jak muchy.

No więc jakie są marchewki?
Marchewka jest rozsądna, to ona podejmuje decyzje. Poziomka jest bardziej delikatna, a brokuł ma przebogatą wyobraźnię: jest bardzo mądry, wyjątkowo pomysłowy. Naprawdę mam nadzieję, że ta książeczka sprawi, że dzieci spojrzą na warzywa w nowy sposób
i być może zaczną wymyślać swoje własne historie
o marchewkach na dziale warzywniczym
w supermarkecie.

Czy to jest historia z morałem?
Pisząc tę książkę myślałem o tym, że dzieci czasami potrafią być bezmyślne i nie myślą o konsekwencjach chodzenia po grządkach z kwiatami i tego typu sprawach. Ale dbając o grządkę warzywną poznają rośliny i zaczynają się o nie troszczyć. Chodzi bardziej
o pobudzanie wyobraźni, a nie o morał. Pomagam dzieciom zrozumieć, że wszyscy jesteśmy częścią tego samego świata, nieważne, czy jesteśmy wilkiem, kapustą czy człowiekiem. Mam nadzieję, że ta książeczka zasieje w dzieciach odrobinę świadomości ekologicznej.

Skąd czerpiesz inspirację?
Nawet przy dziwnych historiach, jak ta, czerpię inspirację z własnego dzieciństwa. Mój dziadek w swoim domku letnim zbierał deszczówkę w dużych beczkach. Trzmiele, które wpadały do beczek stawały się zbyt mokre i ciężkie i nie mogły latać, więc organizowaliśmy akcje ratunkowe, podczas których wyciągaliśmy je
z wody i odkładaliśmy na bok, by wyschły im skrzydełka. To był pierwszy pomysł na bohaterski czyn dzieci w książeczce. W nagrodę za pomoc, mogą polatać na grzbiecie trzmiela. Oczywiście, mi coś takiego nigdy
się nie przytrafiło!

W jaki sposób pisanie dla dzieci różni się
od pisania dla dorosłych?

Kiedy piszę dla dzieci, używam języka w inny sposób, trzeba patrzeć na wszystko w nowy sposób,
z perspektywy dziecka. To trochę niżej, z wysokości około 50 cm, a nie 175 cm! Pisanie dla dorosłych może być trochę wzniosłe, pisanie dla dzieci jest bardziej zabawne, to prawdziwa frajda.